• Wpisów:41
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 00:34
  • Licznik odwiedzin:29 412 / 2395 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Turcja. Miły kraj, jak na razie.

Piszę dość nieogarnięta, aczkolwiek już raczej zadowolona. Po prysznicu człowiek przeważnie jest zadowolony, prawda?

Jutro składnie opowiem, co i jak się działo, a tymczasem próbuję wcisnąć stopy w kapeć.. Ale to nic, że nie wchodzi - rozchodzi się!

Przeczuwam, że nie będę mogła zasnąć.. Ach, u nas już pierwsza trzydzieści, enjoy!
  • awatar judith.: brakuje mi rozmów z Tobą, moja Czerwona przyjaciółko.
  • awatar J.K.: Coś utknęłaś na tym balkonie ;)
  • awatar J.K.: Dużo wrażeń naraz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Niech to coś poniżej przyniesie Wam dobre sny.

  • awatar judith.: widzę, że tylko mi udało się opanować wszechobecny spam w komentarzach na pingerku (przynajmniej na razie). : D
  • awatar Gość: Bardzo ciekawy wpis ;) Pozdrawiam
  • awatar sey: Fajny wpis ;) Zapraszam do mnie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zmysłowy żar dotyku.. Sensualny, ponętny kształt pragnień.. Ekstatyczny taniec lekkiego uniesienia.. Euforyczny błogostan nieznośnej wręcz i histerycznej prawie, rozkoszy bytu..

Mowa o lubieżnym uczuciu.. (prze)pełn(ion)ego portfela.

Namiętność nabywania - słodki smak zakupów.. Miód w zasuwanych ustach torebek i kosmetyczek. Cudowne, pełne kształty szaf i szuflad.. Radość posiadania – nie wiem, czy to jest po prostu typowa kobieca cecha, ale to rozkoszne uczucie daje nieco pocieszającego w chwilach słabości szczęścia.

W głębi duszy jestem gadżeciarą. Byłabym nią w stu procentach, gdybym dysponowała pieniędzmi, zamiast hamującym zniewalające uczucia rozsądkiem, gdyż nie kupuję za często. Gdybym mogła, miałabym kolekcje dosłownie wszystkiego, co by mi się podobało: poczynając od płyt i gazet, poprzez kubki, filiżanki, słodkie breloczki, czy biżuterię, kończąc na zegarkach, dodatkach do ubrań (nie mówiąc o samych ubraniach) oraz elektronice. Jedyne szaleństwo, na które sobie pozwalam, to lakiery do paznokci. Mam ich całe mnóstwo i ciągle mało. A kiedy mam zły humor (lub po prostu gdy mam chęć, a rozum mówi, że to mi z niczym nie będzie kolidować) kupuję sobie jeden (ewentualnie kilka) i cieszę oczy. Ach, zapomniałabym o apaszkach! Mam ich także dość sporo (wczoraj np. kupiłam sobie szal, piękny), co daje mi błogie poczucie bezpieczeństwa. Na szczęście nie mam zapędów do ‘gromadzenia’.. Chyba tylko to ratuje moją biedną duszę.

Kocham każdą rzecz, którą posiadam. Komputer, aparat, torebki czy buty. Pierścionki, z których noszę tylko jeden (przez sprzedawcę nazwany okiem tygrysa; w dodatku stuknęło mu już pewnie 7 lat), telefon, bransoletki. Marzę jeszcze tylko o tablecie, który swoją drogą do niczego wielkiego mi się nie przyda.. Oraz o lustrzance i pełnej, dorodnej, domowej bibliotece. Nie licząc szpargałów, które przecież też mają w moim sercu miejsce.

Nie, nie jestem pusta. A przynajmniej tak mi się zdaje.. Jestem kobietą, która słyszy mowę przedmiotów, szczególnie tych bezdomnych, w jej guście, krzyczących z pasją ze sklepowych półek. Proszących zmysłowym głosem o odrobinę zainteresowania..
  • awatar Gość: Gdzieś w nas siedzi ta pasja robienia zakupów, najczęściej jednak rzeczy zupełnie zbędnych i niepotrzebnych. Zatem zalecam daleko idącą ostrożność. Nie pozwalajmy reklamodawcom żerować na nas ;)
  • awatar J.K.: Oj.. Red w formie pisarskiej i to lubię. Tylko nie nałoguj się za bardzo tymi zakupami...
  • awatar Zakaz handlu obnośnego kurami nioskami!: Masz świetne tytuły. Człowiek zupełnie nie wie, o co chodzi ;) Więc zabiera się do czytania... i wie, że warto :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nic nie daje mi tyle szczęścia, co podróże. Jakiekolwiek, nawet krótkie. Podziwianie nowego krajobrazu, wdychanie ‘innego’ powietrza, czy sama świadomość zmiany – to wszystko napawa mnie wdzięcznością za to, że żyję na właśnie takim, a nie innym świecie, oblewa wolnością.

Byłam dziś po wizę w Warszawie. Nie dostałam jej jednak, gdyż niestety czeka się na nią tydzień.. A podobno mieli wydawać na miejscu. Za to kupiłam sobie lakier i bransoletkę, jestem więc zadowolona i poniekąd spełniona.. Jak to kobieta.

Ale teraz z innej beczki..

Nie mogę się skupić, nie potrafię wyrazić swoich myśli. Dni mijają szybko, nie umiem jednak skutecznie zapełnić wolnego czasu - marnotrawię go i trwonię. Wpuszczam myśli w przestrzenie, nad którymi nie warto perorować. Dwie kobiety siedzące w moim wnętrzu rozmawiają ze sobą cicho..

-Myślisz, że nie patrząc ludziom w oczy sprawisz, że oni nie będą cię dostrzegać? Dlaczego coraz częściej spuszczasz wzrok, dlaczego udajesz, że ich nie widzisz..?
-Czuję, jakby inni ludzie oblewali mnie jadem, a nie spojrzeniami.. Nie patrzę na nich, bo skupiając wzrok na czymś innym łatwiej mi jest pogodzić się ze świadomością, że oni na mnie patrzą.. A patrząc, oceniają.. Nie chcę znać ich myśli.

Wrzaski spływają z oczu na łodziach łez. Oczywiście wyimaginowanych - nie mogę się rozklejać. Trzymanie się w kupie to mój priorytet, co nie przeszkadza mi jednak w użalaniu się nad sobą. Nie wiem, co powiedzieć. Tracę panowanie. Czyżby znowu? Może ja po prostu muszę mieć w duszy pustkę? Może nie jestem na tyle odpowiedzialna, aby godnie przyjąć szczęście?

Ludzie już powoli mają mnie dosyć. Ludzie w mojej głowie, całe miasta strachu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Płodno mi! Mam na myśli płodność twórczą oczywiście. Moje sensory poetyckie krzyczą o jaskrawości pól na tablicy pylenia wyobraźni.. Ale nie za bardzo mam pomysł, kiedy już chęci nadeszły.

Głodno mi! Z tym, że nie chce mi się maszernąć nogami po zapas pożywienia. Jest to sytuacja cokolwiek niekorzystna, ale miło mi się gawędzi z ludźmi poznanymi na Forumie mym nowym, wolę więc przysiąść na dłuższą chwilę, niż kursować nieustannie między kuchnią a pokojem.

Cóż dzisiejszy dzień przyniósł? Zaproszenie do Turcji! Może bardziej sama je sobie przyniosłam, ale to zawsze jakaś nowina. Po co to? Zaproszenie owo jest gwarantem szybkiego wydania wizy, dzięki której następne pół roku spędzę w kraju o tysiącu oblicz.

Brat tuż obok mnie ogląda film.. Dialogi, które słyszę, nie są zbyt ciekawe, z tego też względu postanowiłam niezwłocznie zapytać go, czy jest on aby na pewno interesujący. Otwierając usta, skierowałam spojrzenie na ekran, po czym zrezygnowałam z pytania. Dlaczego? Jaki jest sens pytać faceta o atrakcyjność filmu, gdy na ekranie we wodzie pluska się goła baba?
  • awatar muzungu2: *powoadzenia!* :)
  • awatar Red Syringe: @judith.:Nie pozwól.....! <3 @niestereotypowa!: O, oddaję Ci moją! :):):) Mój drogi J, mam taką nadzieję..
  • awatar J.K.: Wspaniałe wieści! Może ta "płodność" narośnie jeszcze w obliczu korzystnych zmian czyli wyjazdu. Czymam mocno kciuki za powodzenie we wszystkim i za owocna twórczość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wbrew pozorom nie tylko nastolatkowie przeżywają bunt w okresie dojrzewania. Mając dzieci dojrzewamy drugi raz. Przechodzimy przez etap powtórnej nauki życia, tym razem ucząc nie tylko siebie, ale i zupełnie ‘nowego’ człowieka.

Kształtowanie psychiki dziecka jest jak budowa domu. Zaczynamy od fundamentów (żeby później nie zawalił mu się świat), wkładając mu do główki prawidłowe wartości (w tym także poczucie wartości własnej), przechodząc później przez wszystkie dziedziny życia. Pracując nad tym, sami powinniśmy dążyć do bycia ideałami. Dziecko czerpie podstawową wiedzę nie tylko z rozmów i bezpośrednich interakcji z otoczeniem, ale przede wszystkim z obserwacji. Przysłowie: ‘Z kimś przestajesz, takim się stajesz’ jest w tym przypadku idealną bazą do naszych przemyśleń, które często kwitujemy innym: ‘Niedaleko pada jabłko od jabłoni’.

Geny też mają tu rolę niemałą, ale postawa typu: ‘Charakteru nie zmienisz’ nie jest dobra. Starego psa nowych sztuczek może nie nauczysz, ale zawsze można rozbudowywać albo modyfikować te już wyuczone. Szczególnie u młodych ludzi. Dlatego dzieciaszki trzeba uczyć właściwych odruchów, złe eliminując, już od samego początku ich życia. Mam tu na myśli etap, w którym dziecko zaczyna samodzielnie myśleć, nie jadąc z już automatu: ból – płacz, kupa – płacz, jedzenie – płacz, z przerwami na kwilenie/gaworzenie/sen.

Dlaczego więc większość ludzi po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ mają na rozwój swego dziecka już od maleńkości? Jak ogromną rolę spełniają w kontynuacji ‘dzieła stworzenia’, które toczy się od milionów lat cały czas na nowo, niczym wielki, mentalny recykling? To ogromna odpowiedzialność. To budowanie kolejnego cudu wszechświata od zera – czasem pomyłki można naprawić.. Ale z dziurami i urazami w siatce charakteru nie jest już tak łatwo.

Podobny wpływ mamy na innych ludzi i my – osoby obce i postronne. Życie to nieustanne poszukiwania idoli.. Jeśli ktoś świeci złym światłem, to inny ‘ktoś’ dostrzeże to i pójdzie w tą stronę, czasem nawet, a może i często, za cenę dobra, które w sobie dotychczas zgromadził. Każda nasza decyzja ma wpływ na życie innych ludzi - nasze zachowanie, sposób bycia i traktowania innych. Świat to jedna wielka machina. Za każdym razem pociągamy za kilka sznurków nawet o tym nie wiedząc.. Dlatego tak ważna jest rozwaga.

Wracając do rodziców. Pielęgnując swoje pisklaki przez wiele lat, niektórzy ludzie wyrobili sobie zdanie, iż (nawet pomimo panującej dotychczas w gnieździe atmosfery tolerancji i przyjaźni) dzieci są pod pełną (lub też częściową, ale zawsze możliwą) kontrolą rodziców najbezpieczniejsze.. Każdy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, iż ich potomkowie kiedyś dom rodzinny opuszczą, ale nawet mimo tego zawsze są zaskoczeni, gdy ten wreszcie czas nadchodzi. Najczęściej jest to chwila, w której podejmujemy decyzję o studiach.. Czasem, jak w moim przypadku, już moment wyboru przyszłego liceum. Wtedy właśnie, zamiast rezolutnego wsparcia zaczynają się pretensje, wysyp oskarżeń i epitetów, które słyszeliśmy już kiedyś (a niektóry dość często), acz nigdy w takiej ilości naraz.

W głowie wtedy pojawia się pytanie, czy oni aby na pewno mnie kochają? Czy postępuję słusznie? Może naprawdę jestem niezdolna i niesamodzielna, a decyzja o życiu poza domem rodzinnym będzie miało zgubny skutek..? Taką formę demotywacji traktujemy często zbyt poważnie, rodzice bowiem po prostu.. Nie chcą przeżywać tak gwałtownych zmian. ‘Nie teraz’, bo wg nich jeszcze nie dorośliśmy. Wczuć się w ich sytuację nie sposób, ale zostaje jedno rozwiązanie: nie ciągnąc kłótni i dalej robić swoje. Nie z czystej złośliwości! Jeśli MY jesteśmy pewni własnych decyzji, to czemu mielibyśmy je zmieniać? To jasne, że ktoś się o nas martwi, ale jeśli przemyśleliśmy sprawę dość głęboko, aby być w stanie poczynić następny krok, czemu mamy nie podążyć tą drogą?

Po pewnym czasie opiekunowie zobaczą, że takie zmiany nie mają zgubnych skutków.. Starą rutynę zastąpią nową.. A my będziemy mieli czyste sumienie.

Tak ważnym jest więc, aby po wszystkim nie żałować i nie ‘gdybać’.. W końcu szczęście to wynik efektów naszych działań?
  • awatar Red Syringe: @judith.: :) <3 :* @J.K.: Marzę!
  • awatar J.K.: @Red Syringe: Bardzo dalekowzrocznie analizujesz jak zawsze) i to świadczy o Tobie. Sztuka kompromisu albo raczej - jak powiedzieć to co może wywołać burze tak by nie wywołało to jest najważniejsze. Czy ten tekst oznacza ,że rozpoczynasz własne bytowanie bardziej niezależnie ?
  • awatar judith.: PS. Zanim napisałaś, przejrzałam wszystkie swoje wpisy, od początku. Znalazłam tam (a właściwie nawet nie musiałam zbyt długo szukać, bo w każdym z nich jest coś takiego) to, co pisałam o moim A., o nas... Ciężko i cholernie trudno byłoby mi to stracić. Kocham go i nikogo więcej już nie planuję pokochać. To w końcu mój najlepszy przyjaciel i przyszły mąż. : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Wróciła ta czerwona pluskwa, no wróciła! :uściski: Oj, usiądźcie!

Witajcie, drodzy moi. Po tak długiej przerwie, wcale nie zbytnio zrelaksowana, z nieco poluzowanymi połączeniami pomiędzy neuronami, Strzykawka siada przed komputerem, i..

Właśnie.

Streszczać się tu z przebiegiem wakacji nie będę, gdyż główne atrakcje to przede wszystkim LUDZIE.. Pluski w wodach jeziora, piachy jego plaży, prawie nieokryte ciała urlopowiczów i zmiennocieplna niczym woda w sedesie pogoda. Narzekać nie ma na co, ale jest co pochwalić.. Ale po co chwalić, jak można nie chwalić? Wspomnienia klepię po ramieniu, być może zamieszczę parę jeziornych zdjęć, i ruszam w dalszą podróż. Mentalną, ale zawsze.

Zastanawiam się znów nad jakimiś zmianami.. I pewnie już za chwilę przysiądę zirytowana do edytora CSS, rozglądając się co rusz wokoło, czy nie ma czasem czegoś do rozwalenia.

-Możesz zlecić komuś wykonanie szablonu.. Po co męczyć się samej, biedna, nierezolutna kobieto.

Ano można. Ale co moje, nie oddam! Dlatego wolę dostać odleżyn od wielogodzinnej męki, niż dać komuś przyjemność odebrania mi nieprzyjemności odkrywania zawiłości tegoż kodu. No dobra, przesadzam. I w temacie wakacji to by było na tyle.. Na koniec jeszcze ogłoszenie:

UWAGA!

*POSZUKUJĘ DOBREGO FORUM!*

Interesuje mnie kameralność, miłe, kreatywne towarzystwo.. Tematyka raczej ogólna.

~

Jeśli ktoś coś, to komentarz poproszę.

P.S.: Tysiaczek nam mignął mimo 34 tylko wpisów! Co za piękna liczba! Dziękuję! :*
  • awatar Red Syringe: @judith.: Tak jest :) Witam, witam :) A październik będzie dość ciekawy i u mnie, i u Ciebie :):)
  • awatar judith.: Oj Czerwona, Czerwona... Pojawia się i znika, taka rola magika, a gdy nasz magik powraca, pięknymi wpisami nas obdarza<3 Tak więc już nie mogę się doczekać, gdy od października, po powrocie z wykładów, będę zasiadała do laptopa, włączała pingerka i radziła się mojej Czerwonej, jak żyć, aby nie żałować... PS. Dobrze, że już jesteś. A ja nigdzie nie uciekam, nie wybieram się donikąd, bo internet i betterday zawsze będą pod ręką. : *
  • awatar Red Syringe: @Louve: Dziękuję :* @Codziennie niepoznana....: Uwielbiam, jak mnie witasz :D :):) @ANINA: W życiu! Chcę się tylko sprawdzić. Kiedyś na forach nie mogłam usiedzieć zbyt długo.. A teraz chciałabym zaznać tego rodzaju integracji :D:D Hm, moja (bardzo) droga. Myślisz, że zrezygnowałabym z TAKIEGO towarzystwa po raz drugi? NIGDY! :D:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Bieg czasu jest wprost nie do opisania szybki. Czasem mam wrażenie, że całe gromady zmarnowanych sekund uciekają przede mną, mijając mnie w odległości tak wielkiej, że ich upływ zauważam dopiero następnego dnia.. Nie mam z czasem kontaktu, płynie beze mnie, niezauważalnie przesuwając mój wiek o kolejne godziny do przodu, naliczając doświadczenia, których wspomnienia niemal gubię w tym bezsensownym, pośpiesznym chwytaniu ważnych chwil. Gdzie jest czas, który wyznacza granice pomiędzy wydarzeniami? Gdzie on się podziewa?

Piszę tą notkę w pośpiechu również, zaraz idę z moją przyjaciółką (której brat głośno puszcza muzykę i mam problemy z wyrażeniem myśli) na spacer.. Wena mi również uciekła. Może to właśnie czas jest moją muzą? Na to wygląda.. Albo ona jest z tym czasem bardzo mocno związana.

Żebyście nie byli smutni, że Czerwona o Was nie pamięta (gdyż to kompletna bzdura), kieruję do Was następujące słowa: KOCHAM WAS i już więcej nie opuszczę, możecie być pewni. Problemy to żaden problem.

Humor nadal nie taki, chyba PMS daje mi się we znaki. Żarcik, po prostu mam trudny charakter.

Zaraz wybije nam 900 wyświetleń na trochę ponad dwumiesięczną egzystencję bloga, także gratuluję nam wszystkim i winszując życzę sobie i Wam kolejnych i kolejnych 'rocznic' tego typu.

Tymczasem - miłego dnia, do następnej notki kochani! (A nad alogiem jeszcze muszę popracować.) Buziaki!
  • awatar Zakaz handlu obnośnego kurami nioskami!: Przejrzałam Twojego bloga. Słowo jest pośpieszne, a autor ma osobowość. Tworzysz. Dziękuję za serdeczne słowa komentarza na moim blogu. Co do tego, że nie potrafisz używać języka branży... To Twój błąd, horendalny. Szanse Ci uciekają, wiesz? Z drugiej strony... może będziesz miała swój czas na dojrzewanie zawodowe. Życzę, jak najlepiej :) Obyś potrafiła każdy czas wykorzystać. Pozdrawiam i dodaję do znajomych, pa ;)
  • awatar J.K.: "Problemy to żaden problem". - dobre podejście ale tych problemów oby jak najmniej !
  • awatar ANINA: WRACAJ :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Niestety jeszcze nie znalazłam rozwiazania na problem braku internetu w moim cudownym laptopie.. Za to chodzę na przepełnione ludźmi oraz słonecznym blaskiem plaże pobliskiego jeziora i, o dziwo, postępów w opalaniu brak.

Mimo otaczającej mnie beztroski i pozornego szczęścia nie czuję się zbyt dobrze. Staram się nie pokazywać mojego podłego nastroju, ale jeśli będzie się to utrzymywać nieco dłużej, wkrótce stracę całe opanowanie i zacznę pochlipywać w każdym kącie, a potem to już pewnie całkiem otwarcie.

Tymczasem.. Staram się zmuszać się do logicznego myślenia i trzymania się w kupie. Nie rozmawiam wiele z osobami, które dobrze mnie znają, gdyż.. Pytają, nie rozumieją.. Tylko boję się, że za jakiś czas znów zacznę tonąć i znów będę walczyć o samą siebie pół roku.

Pocieszam się więc kawą i ciastem, oraz odnawianiem starych znajomości. Gadanina o głupotach i ogólne niemyślenie. Właśnie wróciłam ze spaceru z kumplem, Pawłem.. Jutro spotykam się z panem Jakubem, który swoją drogą oprócz swej zewnętrznej urody jest tak ogromnie intrygujacy, że aż pociągający.. Bawmy się, tak?

I właśnie dostałam wezwanie nad jezioro.. Może znów spotkam pana, który tak chciał ze mną grać wsiatkówkę? W drogę!
  • awatar judith.: Lubię tą anonimowość pingerową. tutaj piszesz co chcesz, ile chcesz i jak chcesz. z małymi wyjątkami potwierdzającymi regułę. czasem mam ochotę stąd uciec, bardzo daleko. ps. nie mogę przestać myśleć, pomimo, że tak ładnie mi napisałaś...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mam internetu prócz tego sk*rysyńskiego połączenia WAP na telefon. Mimo klawiatury QWERTY naprawdę ciężko ogarnąć formę, dlatego nie będę się chwilowo udzielać na Waszych blogach a i pewnie na swoim dużo rzadziej.. Dopóki nie wykombinuję jakiegoś sposobu! Pozdrawiam serdecznie, coś bardziej konkretnego pojawi się pewnie wieczorem.. Miłego dnia więc! Trzymajcie się ciepło w duszach, a trochę jednak chlodniej na zewnatrz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wiem, że wygląda nieziemsko, ale to naprawdę niebo. I to nad moją głową!

Zainspirowane blogiem zamieszczonym w cytacie.
  • awatar ANINA: @Red Syringe: :) wiem :* A internet pewnie jeszcze Cię zaskoczy nieraz . I oby tylko pozytywnie :)
  • awatar Red Syringe: :* Trzymam Cie w sercu i nie puszcze tak latwo.. Wroce z przyjemnoscia. Tymczasem ide porzucac telefonem w sciane i pomyslec nad internetem, ogarnac jakis inny sposob pisania notek i odpisywania na wiadomosci.. Bywaj :*
  • awatar ANINA: @Red Syringe: Do mnie :) I jak przewali się pewna burza to na spokojnie spokojnie sobie porozmawiamy .W przyszłym tygodniu .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Na swoich własnych błędach, czyli niekorzystne działanie internetów na internautów.



P.S.: Mam pomysł na nową blogową serię..! Tak na sam początek, co by się nie rzucać na głęboką wodę. W związku z tym pytanie do Was: Nagrać audio log'a (tudzież alog'a, dla tych, co nie wiedzą, blog w formie mówionej, w przeciwieństwie do video log'a [vlog] nie ma obrazu, a sam dźwięk)? Czekam na odpowiedzi :)
  • awatar Red Syringe: @Małgorzata bez Mistrza: Ohoho, no.. Dobra. Zabiore sie niedlugo do dzialania!
  • awatar Red Syringe: @Kąśliwa Żaba: @Louve: Czekam na więcej opinii, ale już mnie prawie przekonałyście :P @Leonard: Lepiej, żebym się śmiała! Jakbym z Tobą miała nagrywać to pewnie cały czas bym bluźniła :PP
  • awatar Kąśliwa Żaba: nagraj!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mam ochotę zrobić coś nowego. Jakiś eksperyment. Coś, na co normalnie bym się nie zdobyła z powodu zwykłego lenistwa. Seria reportaży. Jakiś felieton. Może podcast na YT..? Ktoś ma dla mnie pracę? Tłumaczenia typu: ‘Nie mogę dosięgnąć, a drabiny przecież nie będę ruszać’, mało kto może nazwać racjonalnymi. A pracować trzeba. I pieniędzy też by się przydało mieć więcej..

Może ruszę z czymś nowym. Tyle mam pomysłów! Czas, gdzie jest czas? Co z tego, że na innych planetach dzień może być dłuższy, skoro starzeję się w tym samym tempie, i tyle samo czasu potrzeba mi na odpoczynek?
  • awatar Red Syringe: @niezapminajka: Kurcze, tacy są właśnie ludzie. Zawsze obiecują, nie trzeba nawet spisywać umowy, może być pani pewna, ze praca będzie. Dopiero potem się człowiek dowiaduje, że 'No jednak nie, jakoś tak wyszło'. Będzie dobrze. Jesteśmy bezrobotne ;/ Ale chociaż nie jesteśmy z tym same :) Praca się znajdzie, zobaczysz! @Małgorzata bez Mistrza: Jesteś szalona, zgłoszę się do Ciebie jak projekt ruszy, będzie mi potrzeba pomocy w konsumpcji.. Na pewno nie tylko ryb :D:D
  • awatar niezapominajkaa: no! mnie wyrzucił z pracy podstępem - pojechałam pomóc cioci po operacji - iiii....zapewnienie było- ale ? jak wróciłam niestety ...pracy nie było . Jestem ostatnio bez grosza i nie ma mnie w domu - nie wiem , wrócę czy nie? Były obiecywanki cacanki i nic - na razie żyję z ostatków . nie ma pracy :(
  • awatar ANINA: I jak pojawiły się jakieś nowe możliwości ...? Trzymam kciuki by tak :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Podczas całej akcji widziałam w sumie może z 10 komentarzy mówiących, żeby internauci ogarnęli falę ‘hejtu’, bo jest to na pewno reżyserowane. Nidy nie wypowiadałam się na ten temat, ale teraz, kiedy po obejrzeniu filmu finałowego zostałam zalana własnymi łzami współczucia dla biednej pani Ani, nie potrafię się powstrzymać.. Mimo tego, że oczywiście nie mam pewności, czy nie płakałam na marne, staram się wierzyć w dobro, które jest w ludziach i rozgraniczać z rozsądkiem dobro od zła, prawdę od fałszu. A w dzisiejszych czasach dokonać tego jest coraz trudniej.

Łatwo jest osądzać, czyż nie? Jakie to proste powtórzyć okrutne słowa mające na celu zranienie drugiego człowieka, kiedy miliony osób popiera nasze stanowisko. Jak już kiedyś wspominałam, nie lubię osądzać po pozorach. A internet żyje tylko pozorami. Telewizja i wszelkie inne media również. Te wszystkie programy, blogi, vlogi, i fejsbuki wyrabiają nam niewłaściwy osąd o tej drugiej stronie. W wirtualnym świecie można toczyć miłą pogawędkę z mordercą, po czym zaginąć bez wieści.. Można tam też wykreować swój nowy wizerunek.. Powiecie: ‘Mądra się znalazła! Dowiedziała się, że to wszystko to tylko jakiś projekt i teraz prawi morały.’ Nie, to nie w ten sposób powinno zostać odebrane. Fakt, mam czyste sumienie, gdyż nie szłam i podejrzewam nigdy nie pójdę za głosem ludu, który wygraża w stronę jednej osoby.. Ale nie uważam się za mądrzejszą, ponieważ nie broniłam tej pani, aktorki, postaci. Dlaczego? Otóż.. Nigdy się nie ma pewności. Trzeba umieć się rozgraniczyć.

W życiu swym jeszcze nie zlinczowałam nikogo, jeśli nagminnie mi się nie narzucał, czy nie szkodził, gdyż nie uważam się za osobę uprawnioną do osądzania kogokolwiek. Nie próbowałabym jej ‘wrzucać’ (by the way: ‘w internecie każdy jest kozak’) tylko dlatego, że wyraża swoje poglądy (jakkolwiek kontrowersyjne) w przestrzeni, która jest do tego przeznaczona! Dlaczego uczyniło to tysiące ludzi? LUDZI, którzy mają swój rozum, choć coraz więcej zdarzeń udowadnia, że niewykorzystywany.. Zostaliście wszyscy nabrani przez katolicki głos internetu, zresztą katolicki pewnie dlatego, że ‘mohery’ wzbudzają największe oburzenie ze względu na swoją ślepą naiwność i ewidentny fanatyzm.. To mogło być wszystko, każdą sytuację da się zaimprowizować, a w życiu trzeba mieć to na uwadze!

Czy nie pokazało to, jak bardzo jesteśmy głupi? Mogliśmy się zjednoczyć w dobrej sprawie, walcząc o wolność w internecie (anty-ACTA), a teraz sami sobie przecząc, jednoczymy się w akcji publicznego hejtowania (a hejt to nie ‘byleco’ – ang. hate – NIENAWIŚĆ!) osoby, która w konsekwencji z tej wolności korzystając, pokazała nam jak bardzo media nami manipulują? Podobnie nie podobają mi się wykrzykiwane sprzed ekranów monitorów czy telewizorów wyroki w stronę matki Madzi. Oczywiście, jestem ‘wzburzona’ tym, czego dokonała ta kobieta, wykreślając niemal z życiorysu własne człowieczeństwo, ale czym jesteśmy MY, żeby ją nienawidzić? Czy to uczucie komukolwiek jest dozwolone? Osądzanie, rzucanie kamieniami? Nie mamy wpływu na pogodę, ale jeśli możemy kogoś zabić, bez zastanowienia byśmy to zrobili! A mowa jest o tolerancji.. Powszechnym akceptowaniu, przy jednoczesnym szafowaniu określeniami typu ‘pedał’. Od kiedy usłyszałam słowa księdza Popiełuszko, że ucieka przed nienawiścią własną, przed nienawiścią tego świata, robię to samo. Wolę się do tych spraw po prostu nie mieszać. Preferuję miłość od pogardy. A zwykła tolerancja nie oznacza przecież także braku reakcji.

Przyznam się szczerze, że wszelkie sprawy typu Grażyny Żarko, czyli ‘Zlinczujmy ją wszyscy!’ badam pobieżnie, po to jedynie, żeby wiedzieć, o co chodzi. Nie interesują mnie czyjeś poglądy, jeśli są to herezje. Omijam materiały, które po prostu mnie nie obchodzą, dobieram rzeczy, które poznaję, wedle własnego gustu, a jeśli ktoś prosi mnie, żebym obejrzała coś, bo jest modne, bo bohater artykułu czy filmiku jest poj*bany, nawet jeśli obejrzę, najczęściej nie widzę powodu zostawiać tam po sobie śladu wypowiadając się. Byłabym jedną z niewielu publicznie komentujących, która pokręciłaby głową i prosiła, aby się opanowano.. Pozostało mi mieć nadzieję, że tych, którzy przemilczeli tą sprawę taktownie, jest więcej niż wspomniane wyżej 10 osób, a co najmniej tyle samo, co rzucających plebejskimi opiniami na prawo i lewo bez jakiegokolwiek namysłu i pohamowania.

Podsumowaniem całej akcji jest uświadomienie społeczeństwu, w jakim stopniu jesteśmy sterowani przez media, jak bardzo manipulują naszym zachowaniem mocniejsze jednostki i jak ślepo i bezmyślnie za nimi podążamy.. Szkoda tylko, że najczęściej w tych złych sprawach. Domyślacie się już, dlaczego nie czytam Pudelka i innych tego typu brukowców? Mam nadzieję, że ci wszyscy, którzy tak rzucali słowami potępienia, teraz pochylą głowę i nabiorą pokory.. Skąd w nas tyle zła, nienawiści i chęci mordu?
  • awatar Red Syringe: Dokładnie.. Ale! Na szczęście nie wszyscy :):)
  • awatar Pandorcia: @Red Syringe: ale taki świat to fikcja jak sama widzisz, a ludzie uwielbiają kłótnie i krwawe walki bo im się zwyczajnie nudzi.
  • awatar Red Syringe: @J.K.: @chojrak tchórzliwy pies: @Pandorcia: Zgadzam się z Wami wszystkimi.. Powiem tylko tyle: jakby każdy miał pokojowe nastawienie, to i nienawiści by nie było. Nie rozumiem, co rajcuje ludzi w krwawych kłótniach. Czemu szukają zwady, haczyków i miażdżą każdego, kto m inne zdanie, zamiast pokojowo wyłożyć problem. Wczoraj oglądałam końcówkę filmu 'New York Taxi'. I wiecie, co mi się spodobało? Pewna pani brała udział w wyścigach NASCAR. Przed linią startu podjechał do niej rywal. Prowadzili SERDECZNĄ rozmowę.. -Gotowa? :D -Aby cię pokonać? Jasne! :D W takim świecie chciałabym żyć codziennie i bezustannie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Co zachód, to więcej wrażeń. A każdy zgoła inny..

'Pustkowie nie zna słów.
Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!'


Miałam dziś wenę fotograficzną.

Dobranoc Wam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Niedawno wróciłam z zakupów. Przytargałam ciężkie torby do domu, wyręczałam matkę, żeby nie musiała dużo dźwigać, słowem – to, co zwykle robię po prostu z powodu szacunku, który żywię dla rodziców przeważnie ze względów Wiary.

Zanim jednak poszłam do sklepu, wpadłam na godzinkę do mojej przyjaciółki pogadać i wymienić się książkami. W markecie spotkałyśmy moją matkę, jak było umówione (ja u przyjaciółki, ona załatwia swoje sprawy, a dopiero potem zakupy), tak więc następną godzinę spędziłyśmy we trzy, po czym (już we dwójkę) pojechałyśmy do domu.

Słowem – nudy. I nie byłoby co opisywać, gdyby nie to, że po pewnym czasie matka przerwała mi lekturę ‘Hyperionu’ słowami:

-Wiesz, co.. Sklep to miejsce publiczne, nie powinnyście się śmiać tam jak dwie głupie.

Słucham? Odłożyłam książkę i zaczęłyśmy bój. Jej zarzuty (moim zdaniem irracjonalne), że jest to miejsce poważne, i że nie powinnam się śmiać. Moja (o dziwo spokojna) obrona – że nie robiłyśmy tego ani ostentacyjnie, ani za czyimiś plecami tak, żeby ktokolwiek mógł się poczuć urażony; w sklepie jak zwykle panował gwar ludu, więc dwie dziewczyny w tą czy w tą nie zrobiłyby różnicy i skąd do cholery wzięła stwierdzenie, że sklep to miejsce poważne. Jej kolejnym argumentem było to, że.. Nie powinnam i co sobie ludzie pomyślą. A co mieliby pomyśleć? Dwie młode kobiety sobie kulturalnie rozmawiają i od czasu do czasu zaśmieją się, rozbawione? Zdenerwowałam się niesamowicie, ale spokojnie i dobitnie powiedziałam, że owszem, nie jestem za robieniem z siebie błazna, bo staram się traktować ludzi tak, jak sama chciałabym być przez nich traktowana, ale co mnie obchodzi ich zdanie? Mogliby uważać nawet (a są i tacy), że jestem prostytutką i nic a nic by mnie to nie ruszyło. Mnie to bawi tak, jak plebejskie plotki. Powiedziałam też, że gdybym nawet zaczęła się rozbierać na środku tego sklepu, zamiast śmiać, to i tak miałabym w głęboko w dupie cudze opinie na ten temat. Nie znaczy to, że bym tak zrobiła, ale cokolwiek się nie dzieje, liczy się dla mnie tylko zdanie tych, na których mi zależy. Co najśmieszniejsze, moja matka zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej, zdenerwowana pewnie moim spokojem i poglądami, które (doprawdy, nie wiem, dlaczego) nie mieściły jej się w głowie.

-To może idź, idź na róg ulicy i zacznij się rozbierać! Niech ludzie myślą, że mam córkę prostytutkę, skoro ci tak nie zależy!

Opadły mi ręce, powtórzyłam, że nie chciałabym, żeby jakaś dziewczyna chodziła po ulicy nago, więc i sama bym tego nie zrobiła, co by móc jej w twarz wygarnąć brak przyzwoitości, gdyby jej zachowanie mnie jakoś szczególnie uraziło. Poprosiłam następnie jeszcze raz o jakieś sensowne argumenty, jednak nie doczekawszy się ich, zrezygnowałam z walki z wiatrakami.

Może ja po prostu nie umiem się jasno wypowiadać, co jest powodem braku zrozumienia ze strony rodziców, a następnie kłótni, gdy chcę im delikatnie uświadomić, że jednak źle mnie zrozumieli i wyjaśnić, jak rozumieć powinni? Cóż, próbuję się samodoskonalić, ale chyba niezbyt dobrze mi to wychodzi. Może nadszedł właśnie czas, na czytanie poradników, podobnie, jak Bridget Jones? Tyle, że i tak nie wyszło jej to na zdrowie.
  • awatar Red Syringe: @J.K.: Ludzi nie da się zmienić raz, a dobrze i jednocześnie na stałe. Można oswajać latami, utrzymywać ten stan.. Ale co z tego, jeśli druga strona nie zrozumie naszych intencji? Odległość robi swoje, chyba jednak będę wolała ją utrzymywać. :)
  • awatar J.K.: @Red Syringe: To dobrze.A może będzie tak,że mama zatęskni jeszcze i nabierze trochę rozumu w relacji z Tobą...
  • awatar Red Syringe: @ANINA: Hm, czasem słońce, czasem deszcze.. Niedługo wybywam z domu na ponad miesiąc, a potem na pół roku, więc.. :D:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Piękna noc. Piszę ten ‘tekst’ nieco pod presją czyhających nad wtyczką od internetu rodziców, gotowych w każdej chwili mi go odłączyć, ale póki zajęci są oglądaniem filmu, póty można pisać we względnym spokoju.

Nie był to dzień szczególny, ale pełen przemyśleń. Wciąż zastanawiam się, co mogę tutaj zmienić, aby to wszystko nabrało kształtów, abym ja była tu prawie namacalną istotą i abyście mnie zapamiętali. To zmusza mnie do analizy własnego wnętrza.. Wy wiedzieliście od zawsze, że istnieją we mnie dwie odrębne osoby. To może być głównym problemem, dlaczego nie mogę niczego jednoznacznie określić. Bo we mnie jednomyślność jest bardziej niemożliwa, niż możliwa.

Dobra, koniec tego pisania. Miłej nocy życzę, będę myśleć dalej.
  • awatar Red Syringe: @ANINA: Cóż, i właśnie to jest ciekawe. Bo kiedy jedna mówi 'TAK', druga mówi 'NIE'. Przeważnie nie umiem rozdzielić argumentów i poglądów dwóch stron. To tak, jakbym jednocześnie w coś wierzyła i czemuś zaprzeczała. Jestem czasem tak sprzeczna, że nawet nie wiem, co uważam za swój własny pogląd, a zdanie zmienia mi się niedługo po jego wypowiedzeniu.. ;) No ale cóż, trzeba z tym żyć. Na szczęście są ludzie, którzy mnie rozumieją! :* Albo przynajmniej starają się zrozumieć i wspierają lub przywołują do rozsądku :):) @Magdalena Rogowska Weronika: Ehm, nie o takie rozdwojenie mi chodzi.. ;)
  • awatar ANINA: Jak różne sa to osoby ...? Jak sama Byś je opisała ...?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›